Patrzysz na mnie
A mnie nie widzisz
Oddziela nas pamięć
Tego co zrobiłam
Lub nie zrobiłam
Choć „powinnam” była
Czekanie na Twoje uznanie
To jak czekanie aż otworzą sklep obuwniczy
Żebym mogła kupić mleko.
Głaskanie psa
Po jego miękkim brzuchu
Działa łagodząco
I ta nadzieja
Że sobie nie pójdzie
Że nie zostanę sama
Z tęsknotą swoją
Do ciebie
**********************************
Czasami patrzę na ciebie
I uwierzyć nie mogę
Że ty nie widzisz w sobie
Tego co ja
Ja widzę kwiat wonny
Silny
Silny
Pełen do życia pędu
A Ty żyjesz jak chwast
Rosnący na kupach psich
Czasem miewasz kontakt
Ze swoją siłą i pięknem
I wtedy czekam w bezdechu
Z drżącym sercem na cud przemiany
Larwy w motyla
Chwasta w kwiat
Lecz nic się nie zdarza
Ty jak zwykle garbisz plecy
Piersi wciskasz w żebra
I stajesz się zbyt wcześnie
Starą kobietą
Jesteś kwiatem
Ptakiem
Motylem
Kto porwał twoje skrzydła?
Kto porwał twoje skrzydła?
Chciałabym móc się ze ciebie przepoczwarzyć
Zastanawiam się czy
Bezsilność jest brakiem siły czy woli?
stanem egzystencji czy umysłu?
Szary dym z twojego papierosa
Ucieka za okno
Wołany przez wiatr