czwartek, 25 grudnia 2014

Świątecznie

Patrzysz na mnie
A mnie nie widzisz
Oddziela nas pamięć
Tego co zrobiłam
Lub nie zrobiłam
Choć „powinnam” była

Czekanie na Twoje uznanie
To jak czekanie aż otworzą sklep obuwniczy
Żebym mogła kupić mleko.


 *********************************

Głaskanie psa
Po jego miękkim brzuchu
Działa łagodząco

I ta nadzieja
Że sobie nie pójdzie

Że nie zostanę sama

Z tęsknotą swoją

Do ciebie

**********************************

Czasami patrzę na ciebie
I uwierzyć nie mogę
Że ty nie widzisz w sobie
Tego co ja

Ja widzę kwiat wonny
Silny
Pełen do życia pędu

A Ty żyjesz jak chwast
Rosnący na kupach psich

Czasem miewasz kontakt
Ze swoją siłą i pięknem
I wtedy czekam w bezdechu
Z drżącym sercem na cud przemiany
Larwy w motyla
Chwasta w kwiat

Lecz nic się nie zdarza

Ty jak zwykle garbisz plecy
Piersi wciskasz w żebra
I stajesz się zbyt wcześnie
Starą kobietą

Jesteś kwiatem
Ptakiem
Motylem

Kto porwał twoje skrzydła?

Chciałabym móc się ze ciebie przepoczwarzyć

Zastanawiam się czy
Bezsilność jest brakiem siły czy woli?
stanem egzystencji czy umysłu?

Szary dym z twojego papierosa
Ucieka za okno
Wołany przez wiatr


Kalifornijski punk blues

Ty jesteś Aniołem

Dlatego ja mogę byc diabłem
Grzesznicą
Rozpustną matką trojga dzieci

Mogę się szlajać mokrymi ulicami pożądań

Każdego dnia i każdą nocą
Bóg rozkosznie szepcze do mojego ucha
Że to jest dobre

*********************************

Skrzek ptaków
Nudna nieznośna cisza

Cały ból niezagłuszony na wierzchu-
Kolekcja od czasów dziecięcych

I pomyśleć że żyjemy z tym brudem za uszami
Próbując stworzyć szczęśliwe życia

Szczęście jest w samym środku bólu
Kiedy wreszcie przestajesz się wierzgać

**********************************

Przerażające że bieg naszych żyć
Tak często zależy od głupoty
Innych

**********************************

Kocham cię tak
Że chciałabym cię zjeść
Rozkosznie powoli
Delektując się każdym kawałkiem twojego ciała
Ssąc je w zachłannych ustach moich

Czy możesz wejść we mnie
I nigdy mnie nie opuszczać?
Zamieszkać we mnie na zawsze
Abym biciem twego serca mogła
Odmierzać kroki na wschód?

Czy możesz nigdy nie umrzeć?
Możesz?

"Jednym życiem wszystko jest"

Pierdolę życie w świętym sakramencie
Jakiejkolwiek religii
Życie na wstrzymanym oddechu
I na wzór

Nie boję się potępienia
Ani powrotu

Święta jest krew
Śluz i mocz
Święta jest ślina brud
I grzech

Lecz co nie jest święte?
I które z tego co święte nie jest wyklęte?
Co jest wyklęte?
I co z tego co wyklęte nie jest święte?

Wszystko jest jednym życiem
powstałym z boskiego  beknięcia
lub pulsu*

*niewłaściwe skreślić


**************************************

Boisz się

Będziesz usypiał siebie sam
zimnym ciałem swoim
Będziesz pragnął umrzeć w ramionach moich
co noc
I nie będziesz mógł

Ja też się boję

Że zapomnę jak pachniesz
I jak bardzo lubię twoje pocałunki
I jak bardzo budzą mnie one do życia

Bo może życie
Wybierze dla nas inne scenariusze
Nie te zapisane w naszych sercach
Nadziei pełne
Na ponowne spotkanie
W Dolinie Księżyca
Wrześniowym wieczorem
Przy akompaniamencie świerszczy
I skrzeku nieprzejętych romantycznie żab.