W Kazimierzu
u Dziwisza
gorąca herbata,
Chopin i koty.
Przytulnie jak u babci,
choć u mojej było
przytulnie inaczej.
W marzeniu swym
zasiadam na kanapie.
Jest bezpiecznie i cicho.
Czas sunie obok,
daje nam spokój.
Inaczej niż teraz ,
kiedy mnie życie
irytuje każdym ruchem;
kiedy wracać zaraz trzeba
do martwienia się o ciebie chorego,
do strachu,
że coś by się mogło stać.
Bo gdyby,
to bym tonęła w zmarzlinie
tęsknoty.
U Dziwisza na kanapie
chcę być z Tobą w kwietniu.
luty'19