poniedziałek, 2 maja 2016

Poemat o (nie)zwykłym poranku

6:30 -
krzątanina
odgłosy porannych czynności:
parzenie kawy
odpalanie papierosa
prysznic
szuranie nóg
po zimnej posadzce
przedpokoju

6:30 – 8:30 -
na wpół spanie
wpół leżenie
zakrywanie zziębniętych fragmentów ciała
a potem ich odkrywanie
bo za gorąco

8:30 -
alarm,
czyli niechętne podnoszenie się
bo spałam za krótko
za płytko
za szybko

Wita mnie rześkie 'dzień dobry'
- okrzyk zagrzewający do walki
z dniem spraw codziennych
oraz lekko opuchnięta twarz taty

Mycie ciała -
ciepły strumień wody
przyjemnie otulający skórę
Łyk kwaśnej kawy
Zakładanie bezsennych ubrań
oraz butów zdobytych
po okazyjnej cenie

Kosmetyczka
wyskubuje mi  brwi
Przede mną sterylnie biała ściana
Gdy się spojrzy trochę w bok -
widać tapetę w wielkie purpurowe kwiaty.
Przy 5. minucie wyrywania włosków
muszę powstrzymać
odruchy samoobronne

W domu czeka na mnie
jajecznica ze świeżym
szczypiorem

Słońce ogrzewa
ramię i twarz jasnym światłem
wpadającym przez okno samochodu
Białe chmury suną
po błękitnym tle
Kwietniowa zieleń pól -
ludzie coś zbierają.
Czy to już ziemniaki?
Zastanawiam się swa wielkomiejską
ignorancją.

Jest cicho i leniwie

A w głębi dramat wspomnień
i pamięć krzywd



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz