piątek, 25 listopada 2016

Donikąd

Ptaki na
zimno-niebieskim
niebie.
Ani jednej chmury.

Biel ich ciał
błyszczy w rzadkim
jesiennym słońcu.

Nagość drzew.
Niewysokie
iglaste krzaki
pchane przez wiatr
- to w jedną,
to w drugą stronę.

Wysoki pusty budynek
tuż przy ulicy
jeszcze bezdomny,
niezaludniony.

Autobus,
w nim ja.
Jedziemy.

Szkoda, że nie donikąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz