Subtelność fal rozbijających się
o płaski brzeg.
Samba na szczudłach.
Dzieci na karuzeli niezręcznie
trzymające dzwonki.
Irlandzka kawa w zaściankowej
kawiarence z klimatem.
W Dwóch Zmianach
oliwki marynowane
z miętą, kiełkami, natką -
twarde, w czarnej misce.
Grzane wino, bo urlop.
Na ścianach kolrowe psy i Love.
Pół kilometra stąd niezmiennie
i tak jak zawsze, szumi sobie morze.
Przyjaciel, który zawsze tu jest,
gdy wracam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz