Jesiennie
dziś
Sennie
Deszcz pada, zimny wiatr przemarza ciała...i kości
Na coś czekam
Nie przyjdzie to stamtąd albo tam albo
wtedy
To żyje we mnie
pełne radosne gotowe
I czeka aż się obudzę
Śpiące skrzydła
stają się ciężkie jak skały
Nie można o nich zapomnieć, bo są
i ciążą
Kiedy się je odetnie pzostaną blizny
i pewnego rodzaju kalectwo
Więc się nimi porusza od czasu do
czasu
cudacznie nieudacznie
I się marzy o śnie na wieki i na
zawsze
Albo nagłym przebudzeniu do szalonego
lotu
Kto miał nas nauczyć latać i nie
nauczył?
Albo kto sprawił, żeśmy zapomnieli
jak rozpościerać skrzydła i wzbijać
się w powietrze tysiąca możliwości...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz