wtorek, 29 marca 2016

Udo większe, niż kiedyś.

Budzę się.
Za oknem taka prawie wiosna.

Ciebie nie ma.
Uczysz ludzi o różnicach między
perplexed a confused.

Dotykam swojego uda.
Jest większe, niż kiedyś.
Pierwsze zajęcia dopiero o 16.
Co począć z całym dniem?

Myślę sobie, że gdybyśmy mieli dziecko,
wtedy nie miałabym tych wszystkich pytań
o sens życia i o to którędy biegnie moja droga.

Zawsze myślałam o sobie jako o niespełnionej pisarce.
Wciąż nie piszę.
Oczy bolą mnie od komputera.
Smucę się w brudnym mieszkaniu
i tęsknię do oceanu i dziecka.

Naprzemiennie.

Przede mną blado-fioletowe tulipany się chyboczą w wazonie
ze słoika na stoliku z Ikei.
Nasze życie nie jest takie jak z katalogu z Ikei,
ale przynajmniej stolik mamy.

Kawa wystygła w filiżance.
Wielkie miasto rozbudzone.
Chłód na moich dłoniach
- okno otwarte.

A gdybym była w innym kraju?
A gdybym miała dużo pieniędzy?
A gdyby mnie kto inny wychował?

Kim bym wtedy była?

Czy byłabym szczęśliwa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz