poniedziałek, 17 lipca 2017

Taka Cisza

Taka Cisza
jak na dnie oceanu,
 jest tu dla mnie zawsze.
Tylko nie zawsze
ja tutaj dla niej jestem.
A co robię,
gdy mnie tu nie ma?
Przyklejona do myśli
kołyszę się od bodźca do reakcji.
Gdy jem falafla,
to go nie jem -
połykam sny i opinie.
Jeśli nie jestem snem i opinią,
to kim jestem do licha?
Puchaty  biały pies na smyczy –
ale radość!

sesshin nocą

Ptaszki ćwierkają.
Teraz myślenie
jest bez sensu.
Wolę zamknąć oczy
i wczuć się w ciepłotę
swojego żołądka.
Może zasnę.


sesshin at night
Birds are chirping.
Now thinking
makes no sense.
It's better to close my eyes
and feel into the warmth
of my stomach.
Maybe I'll fall asleep.

Zbyszek

W moim namiocie
niebezpiecznie bzyczą komary.
A Zbyszek chrapie solidnie.
Dokąd się udaje,
gdy śpi?
Może nocą rzeki wracają
do Oceanu?

myśli (nie)przepływają

Nie rozumiem,
co oznacza, że myśli przepływają.
Moje myśli się kłębią
jak puchate chmury w garnku.
Nie płyną – nawet gdy posłusznie trzymam się oddechu.
Dopiero, gdy mnie pogryzą i zmęczą,
odchodzą,
a ja mogę odpocząć.

***

Szukając Jasnej Perły
znalazłam bolesne myśli.
Do tego co „przed” nimi
nie dotarłam.

Łzy zalewały mi twarz.

***
Searching for Bright Pearl
I found painful thoughts.
To what is "before" them
I did not make it.

Tears flooded my face.


***

22:00.
Ktoś rozłupuje
orzechy.
Nie wie,
że dźwięk roznosi się WSZĘDZIE.
Drzewa też rozmawiają.

Pomowie

Wielobrybie,
gdzie jesteś?
Shusso cię szuka.
Wartkim strumieniem
mowy na brzeg wyrzuca
drogocenne kamienie.
Niektóre z nich chowam do kieszeni:
- ten o zupie, co się wylewa z miski ze śmiechu;
- ten o  przyjemności  z  trzepania mat,
gdy już ich trzepać nie trzeba.
Żeby móc otworzyć usta,
trzeba było najpierw długo milczeć,
uważnie patrząc w okienko
czarnego aparatu.
Gassho.

Prysznic


Pierwszy prysznic
w misce.
Podglądają mnie drzewa.
Nagość tu taka naturalna.
Gorąca woda
z przypadkowym igliwiem
spływa po moim ciele.
Słońce nieśmiało do mnie zagląda.

W końcu 17 stopni na zewnątrz. 

Najbardziej lubię


Najbardziej lubię,
kiedy mój nagi brzuch
dotyka twojego,
gdy leżymy obok siebie na łóżku.
Nogą zagarniam dolną połowę
twojego ciała
w nadziei,
że się w końcu na zawsze zrośniemy.

sobota, 1 lipca 2017

Eteryczną farbą

Życie nie toczy się linearnie, od punktu A do punktu B. Historie nie kończą się wtedy, gdy kolejne się zaczynają. Przeplatają się, zataczają kręgi. Powracają, odchodzą, powracają czekając na spełnienie. Bo wszystko dąży do spełnienia, zamknięcia, zniknięcia. Co się narodziło, musi umrzeć, co więcej CHCE umrzeć.

Zanim serce odnajdzie siebie, tęskni do innych światów, zdolne pokonać kulę ziemską w poszukiwaniu upragnionego przedmiotu tęsknoty. Nie wie dokładnie czym to jest, ale wie, że gdy to spotka rozpozna blask tej jednej ostatecznej rzeczy. Czym jest ta rzecz? Gdzie ona mieszka? Gdzie się ukrywa? Czy się ukrywa? 

Delikatne drgnienia niepokoju w nadziei, że w innym czasie, w innym miejscu byłoby piękniej. Serce pragnie Piękna, niestrudzenie do niego dążąc. Każdy ruch serca zmierza ku niemu, choć dzieje się to nieświadomie. 

Głowa, serce. W nieustannym tańcu. A tym tańcem człowiek. I jego malowane eteryczną farbą życie. Życie złożone z historii nachodzących na siebie niczym kartki oddzielnych książek, gdzie bohater jednej okazuje się być postacią drugoplanową w innej. Malowane eteryczną farbą życie przeplatane barwną smugą "ja". 

Kto maluje? Czym jest "ja"?

30.06.2011