Wielobrybie,
gdzie jesteś?
Shusso cię szuka.
Wartkim strumieniem
mowy na brzeg wyrzuca
drogocenne kamienie.
Niektóre z nich chowam do kieszeni:
- ten o zupie, co się wylewa z miski ze śmiechu;
- ten o przyjemności z trzepania mat,
gdy już ich trzepać nie trzeba.
Żeby móc otworzyć usta,
trzeba było najpierw długo milczeć,
uważnie patrząc w okienko
czarnego aparatu.
Gassho.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz