A we mnie na początek
nowego roku
jakby przesilenie,
napięta cisza przed burzą.
Przyczajony tygrys,
ukryty smok.
Męczą mnie myśli
o misiach koala
zabitych przez ogień,
a raczej przez nas.
Dokąd idziemy?
Prosto w paszczę lwa...
Wszystko, co może mnie
uszczęśliwić już tu jest.
Siedzi. Pisze.
Pije kawę po arabsku.
Słucha piosenek o miłości.
Ogrzewa wzrok
palącym się w małej szklance
tealightem.
Na dnie fusy z domieszką
przypraw.
Taka smaczna była to kawa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz